Dzwoni blondynka na policję: - Dokonano kradzieży w moim aucie. Skradziono deskę rozdzielczą, kierownicę, pedał gazu, hamulec, radio itp. Rozłączyła się. Za chwilę dzwoni: - Przepraszam, zgłoszenie nieaktualne, usiadłam na tylne siedzenie.
Blondynka umarła i idzie se do nieba. Piotr zatrzymuje ją u bram raju i mówi:
- Córko, duszyczek u nas full. Wiem że nie grzeszyłaś ale musisz przejść eliminacje. Odpowiesz na pytanie wejdziesz, nie - idziesz do piekła.
- Rozumiem, proszę pytać.
- Jak ma na imię Bóg?
- Hehehe. proste: Święćsię!
Tu Piotrowi szczęka opadła.
- Że jak?!
- No przecież w modlitwie jest wyraźnie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje.
Blondynka wchodzi do sklepu RTV i mówi do sprzedawcy
-Panie poproszę ten telewizor
Sprzedawca na to:
-Blondynką nie sprzedajemy.
Blondynka wychodzi.Na drugi dzień przychodzi przebrana za brunetkę i mówi do sprzedawcy:
-Panie poproszę ten telewizor.
-Blondynką nie sprzedajemy.
-Skąd pan wiedział że jestem blondynką?!!!!!!
Oburzyła się blondynka.Na to sprzedawca:
-Bo to nie telewizor tylko mikrofalówka.
Dlaczego blondynka kładzie chilli na telewizor ?
-żeby obraz był ostrzejszy