Po wielu latach bez kontaktu, pewna Żydówka odebrała telefon od swojego syna - geja:
- Mamo, spotkałem cudowną dziewczynę, powiem krótko - zamierzam się ożenić!
Matka ucieszyła się, ale nie do końca pewna, nie wierzy w dobre wieści.
- Myślę, że to by było zbyt wiele pytać, czy ona jest Żydówką ?
- Mamo, ona jest nie tylko Żydówką, ale pochodzi z zamożnej rodziny z Beverly Hills!
Matka nie posiada się z radości:
- Synu, nie wiesz jak bardzo mnie uradowałeś. Jak się nazywa twoja wybranka?
- Monika Lewinski, mamo.
Po chwili ciszy matka pyta:
- A co się stało z tym miłym katolickim chłopcem, z którym się spotykałeś ???
Przepraszam, panie ksiądz, czy to nie smutno, całe życie ksiądz i ksiądz?
- Mogę zostać biskupem.
- Oj! to, to! piękna posada... ale całe życie biskup i biskup?
- Mogę zostać arcybiskupem.
- Aj! aj! aj! To ładnie być arcybiskup - ale całe życie nic tylko arcybiskup?
- Mogę zostać kardynałem.
- Aj waj! Jak pięknie! Ale tak całe życie kardynał i kardynał?
- Mogę być wybrany papieżem.
- Aj! aj! cymes, sam cymes! Ale tak między nami - całe życie papież i papież?
- No, przecież już bogiem nie będę!
- Nu, czemu nie? U nas był taki jeden, co mu się udało.
Lili wysyła telegram do przyjaciela Mosze:
"Mosze. Przyślij mi pięćset dularów. Chodzi o mój honor."
Mosze wysłał Liii dwieście pięćdziesiąt dolarów z telegramem:
"Kochana przyjaciółko. Ratuj tymczasem połowę."
Nauczyciel wezwał Szwarcmanową do szkoły i mówi do niej:
- Pani Szwarcmanowa ten pani Mosze, to strasznie brudny jest...
- Jaki on brudny? Sama go myłam.
Nauczyciel wziął chusteczke, skropił woda kolońską i przetarł nią szyję Moszka.
Chusteczka zrobiła sie szara od brudu.
- No i co, pani Szwarcmanowa?
- Phy, chimicznie to każdy potrafi!...