Nauczycielka na lekcji do dzieci:
- Kim jest dla nas Bóg?
Zgłosiła się Magda:
- Jest pasterzem.
- A kim my jesteśmy dla Boga? - pyta się znowu nauczycielka.
Nagle cisza w klasie nikt nie odpowiada. Wtem zgłasza się Jasiu
- Jesteśmy stadem baranów.
Nauczycielka w szkole pyta Jasia.
- Jasiu, powiedz co mamy z gąski?
- Smalec.
- No dobrze Jasiu, ale co jeszcze?
- Smalec.
-Dobrze, powiedz mi, co masz w poduszce?
- Dziurę.
- A co jest w tej dziurze?
- Pierze.
- No to co mamy z gąski?
- Smalec.
Pani pyta się Jasia w szkole:
-Jasiu jak masz na imię?
-Nie wiem.
-Ile masz lat?
-Nie wiem.
-Jak twoja babcia robi ciasto?
-Nie wiem.
-Jak twój dziadziu walczył na wojnie?
-Nie wiem.
Jasiu po szkole do mamy i pyta się:
-Mamo jak mam na imię?
-Jasiu.
Idzie do taty i pyta się:
-Tato ile mam lat?
-12.
Idzie do babci i pyta się:
-Babciu jak robisz ciasto?
-Łapu capu i gotowe.
Idzie do dziadka i pyta się:
-Dziadziu jak walczyłeś na wojnie?
-Do ostatniej kropli krwi.
Na następny dzień pani pyta Jasia:
-Jasiu jak masz na imię?
-12.
-Ile masz lat?
-Jasiu.
-Jak twoja babcia robi ciasto?
-Do ostatniej kropli krwi.
-Jak twój dziadziu walczył na wojnie?
-Łapu capu i gotowe.
Jest Boże Narodzenie. Jaś wracając z dużego pokoju, gdzie stoi choinka, mówi do mamy, która jest w kuchni:
-Mamo, choinka się pali.
-Nie mów się "pali", tylko "świeci".
Po chwili Jaś znowu mówi do mamy:
-Mamo, firanka też się świeci.